niedziela, 31 stycznia 2016
sobota, 30 stycznia 2016
poniedziałek, 25 stycznia 2016
Kto się lubi ten się czubi (RELACJE Z WYPRAW)
Tego dnia mróz był wyjątkowo siarczysty.
Wybrałam się na fotografowanie zaprzyjaźnionej pary bobrów, która przeżywała akurat okres miłosnych uniesień. Aż miło było patrzeć. Miziały się i dotykały, czochrały i całowały przez kilka godzin W przerwach schodziły razem pod wodę, gdzie najpewniej spełniały małżeński obowiązek prokreacji. Przeleżałam przy nich 7 godzin.
Gdy jednak dzień chylił się wolno ku końcowi spotkało mnie ogromne rozczarowanie. Okazało się, że jednak idealnych związków nie ma.
Wystarczyło, że podczas wspólnej kolacji usiadły zbyt blisko siebie. Jeden z partnerów zrobił gest w kierunku drugiego zazdrośnie zerkając na jego przysmak. Rozpętała się wojna. Wydzierały się na siebie, wymierzały kuksańce, gryzły się już nie na żarty, zabierały swoje zabawki (gałązki) i nawet w nimi w zębach nie przestawały się atakować. W reakcji jedno z nich z pluskiem się oddaliło. Drugi z partnerów natychmiast podążył za nim. Ciekawe jak wyglądały przeprosiny?
Wybrałam się na fotografowanie zaprzyjaźnionej pary bobrów, która przeżywała akurat okres miłosnych uniesień. Aż miło było patrzeć. Miziały się i dotykały, czochrały i całowały przez kilka godzin W przerwach schodziły razem pod wodę, gdzie najpewniej spełniały małżeński obowiązek prokreacji. Przeleżałam przy nich 7 godzin.
| Fot. K. Ramotowska |
Gdy jednak dzień chylił się wolno ku końcowi spotkało mnie ogromne rozczarowanie. Okazało się, że jednak idealnych związków nie ma.
Wystarczyło, że podczas wspólnej kolacji usiadły zbyt blisko siebie. Jeden z partnerów zrobił gest w kierunku drugiego zazdrośnie zerkając na jego przysmak. Rozpętała się wojna. Wydzierały się na siebie, wymierzały kuksańce, gryzły się już nie na żarty, zabierały swoje zabawki (gałązki) i nawet w nimi w zębach nie przestawały się atakować. W reakcji jedno z nich z pluskiem się oddaliło. Drugi z partnerów natychmiast podążył za nim. Ciekawe jak wyglądały przeprosiny?
| Fot. K. Ramotowska |
| Fot. K. Ramotowska |
| Fot. K. Ramotowska |
| Fot. K. Ramotowska |
| Fot. K. Ramotowska |
niedziela, 24 stycznia 2016
Niezidentyfikowany obiekt pływający (RELACJE Z WYPRAW)
To była mega akcja!
Rozglądając się za wydrą szukałam odcinków jeszcze płynącej
rzeki. Kątem oka zauważyłam kontrastową kulkę, w momencie, kiedy znikała pod
wodą. Pomyślałam sobie: gągoły. Ale ponieważ pogoda była „pod psem” nie miałam
ochoty wysiadać z auta. Ptak jednak najwyraźniej mnie prowokował: nurkował i
wynurzał się tuż przy mojej krawędzi lodu. Dodatkowo okazało się, że jest sam.
Niezbyt często zdarzają się samotne osobniki (a tylko takowe dają możliwość w
miarę łatwego zbliżenia się, bo w grupie zawsze pozostaje jakiś strażnik na
powierzchni wody, który zaalarmuje resztę, że się zbliżasz). Tu mogłam
wykorzystać na podchodzenie te momenty, w których ptak był pod wodą. Postanowiłam
więc wykorzystać okazję...
| Samiec gągoła; fot. K. Ramotowska |
Krótka obserwacja pozwoliła mi wyliczyć jak długo ptak pozostaje wynurzony i na jak długo nurkuje. Oceniłam, że zbliżę się do niego w 4 susach. Biegłam przez trzciny co sił przez kilka sekund po czym padałam na ziemię i przeczekiwałam moment wynurzenia. Działało znakomicie. W niczym się nie zorientował. Przymierzyłam się do ostatniego, czwartego skoku. Wiedziałam, że teraz będę już na otwartym. Przed sobą miałam zamarzniętą część rzeki . To była najtrudniejsza część planu, bo teraz musiałam już wylądować przygotowana „do strzału”, na leżąco, na krawędzi lodu i płynącej rzeki, zanim ptak zdąży się wynurzyć. Przede mną było tylko około 15 metrów do pokonania. Błahostka.
| Samiec gągoła; fot. K. Ramotowska |
Nie wzięłam
jednak pod uwagę pewnej niedogodności. Sadząc ostatniego susa moja noga
wylądowała na wyglądającym niewinnie, bo przykrytym czapą śniegu, stoku lodowym.
Okazało się, że w tym miejscu brzeg schodzi do rzeki polem lodowym o nachyleniu
45 stopni (reperkusje po opadnięciu wody w rzece, zamarzniętej wcześniej na dużo wyższym poziomie). I tak oto w mgnieniu
oka wylądowałam na zadku i rozpoczęłam wesoły
ślizg w kierunku płynącego odcinka rzeki. Znaczne nachylenie stoku w zestawieniu
z masą ciała i poślizgiem ubrania wierzchniego zdecydowanie napędzały całą
akcję. Aparat miękko wiózł się na moim
brzuchu a ja wbijając się pazurami w lód starałam się bezowocnie wyhamować zanim
ślizg wrzuci mnie siłą rozpędu do wody. Oczyma wyobraźni widziałam już zdziwienie
w oczach gągoła kiedy mu się znienacka pojawi tuż obok „niezidentyfikowany
obiekt pływający”.
Szczęśliwie
zdołałam w porę wyhamować a nawet się obrócić na brzuch zanim ptak się
wynurzył. Moja obecność „spłynęła po nim jak po kaczce”. Nawet spazmy
powstrzymywanego śmiechu nie zakłócimy jego popołudniowej toalety. Jedyne czego
mi do szczęścia zabrakło to światła i statywu :) Ale dokument jest a wspomnienia
zacne :)
| Samiec gągoła; fot. K. Ramotowska |
| Samiec gągoła; fot. K. Ramotowska |
| Samiec gągoła; fot. K. Ramotowska |
| Samiec gągoła; fot. K. Ramotowska |
| Samiec gągoła; fot. K. Ramotowska |
środa, 4 marca 2015
Na gęsich skrzydłach (ZOOM na Przyrodę)
W tym roku wiosna niesiona na gęsich skrzydłach przyleciała do nas wcześniej niż się tego spodziewaliśmy. Gęsi, wędrując z południowej i zachodniej Europy, podążają na północny wschód w kierunku swoich rewirów lęgowych. W zależności od gatunku mogą być to kraje Skandynawii, ale również daleka Syberia - tam wybiera się najliczniej przelatująca nad Biebrzą gęś białoczelna.
Dla gęsi podczas przedwiosennych wędrówek ważne są dwie rzeczy - bezpieczne miejsce do noclegu na rozlewiskach, oraz obfite żerowisko - w postaci ozimin i pastwisk. Gęsi nie gardzą także resztkami kukurydzy zalegającymi na ścierniskach, ale podstawą jest wschodzące zboże, które potrafią skutecznie wyrywać z ziemi dzięki specyficznej, karbowanej budowie dzioba.
Niespodziewanie niski poziom wody w rozlewiskach w tym roku, może sprawić, że obszar ten stanie się mniej atrakcyjny dla migrujących ptaków. W związku z tym, przelot gęsi przez Biebrzę ma prawo być w tym roku wyjątkowo krótki.
Tradycyjnie, jak co roku, pierwsze nad Biebrzę przyleciały gęgawy - jedyny nasz lęgowy gatunek gęsi. Szacuje się, że w Polsce mamy około 2000 gnieżdżących się par. Wyróżniają się "szarym" umaszczeniem, bladoróżowymi nogami, jasnym różowo-pomarańczowym dziobem, klasycznym gęganiem i najbardziej przypominają szarą gęś hodowlaną.
Liczba gęgaw w trakcie trwania przelotu w Dolinie Biebrzy jest zawsze najmniejsza w porównaniu z innymi dominującymi w tym okresie gatunkami gęsi. Średnio rocznie nad Biebrzą przelatuje tylko niewiele ponad 8000 ptaków co stanowi 3% stwierdzanych gęsi (Polakowski i in. 2011). Największe stado jakie w tym okresie można spotkać to około 600 osobników. Teoretycznie szczyt przelotu powinien przypadać na pierwszą dekadę marca, a liczebność gwałtownie maleć w trzeciej dekadzie.
W tym roku prawdopodobnie szczyt przypadł na 24-25 lutego. Udało nam się wtedy odnotować jednego dnia blisko 2000 tych ptaków, a ich liczba po tygodniu była drastycznie niższa (04.03.2015 - kilkadziesiąt ptaków).
Drugi gatunek gęsi "lecący" przez Biebrzę to gęś zbożowa. Stanowi ona około 9% wszystkich gęsi zatrzymujących się tu w trakcie migracji. Średnio stwierdza się blisko 22000 osobników. Szczyt wędrówki zazwyczaj przypada na drugą dekadę marca. Tymczasem pierwszego marca b.r. stwierdzono już około 3500 sztuk tego gatunku. Był on w absolutnej dominacji nad innymi gęsiami - stanowił ok 70% wszystkich ptaków z rodzaju Anser widzianych tego dnia na rzece (G.Grygoruk, dane z listy ornitologicznej). W dniu dzisiejszym liczba stwierdzonych ptaków była ponownie niewielka. Najprawdopodobniej ptaki wyczuły nadchodzące załamanie pogody i wcześniej ruszyły w dalszą wędrówkę. Zagadką pozostaje był to już "szczyt zbożowej" czy z kolejną falą ciepła przyleci druga, równie lub bardziej obfita fala tych gęsi.
Od lat liczebność wszystkich gęsi obserwowanych w trakcie migracji sukcesywnie wzrasta. Najbardziej spektakularnie widać to na przykładzie gęsi białoczelnej, będącej najpóźniej lecącym, ale zarazem najliczniejszym gatunkiem z rodzaju Anser nad Biebrzą. W latach 1976-1980 stwierdzano zgrupowania do 1000 osobników, na początku lat 90' były to już koncentracje liczące po około 4000 ptaków. W ostatnich latach spotyka się zgrupowania liczące już nawet 20 - 40 000 ptaków. Podejrzewa się, że wzrost ten ma związek z ogólnym wzrostem liczebności tego gatunku w Zachodniej Palearktyce. Wielkość całego przelotu gęsi białoczelnej na Biebrzy szacuje się średnio na 221 000 osobników (lata 2007-2010). Ich przelot jest jednak najbardziej skoncentrowany w czasie, a przez to najbardziej widowiskowy (szczyt w 2 lub 3 dekadzie marca). Ciekawe jak sprawa będzie wyglądała w tym roku biorąc pod uwagę, że przelot rozpoczął się dużo wcześniej.
Warto dodać, że poza gęsiami mamy też spory ruch innych gatunków ptaków - typowych dla przedwiośnia. Są między innymi łabędzie krzykliwe, liczne rożeńce i świstuny, gągoły, pojedyncze bielaczki, nurogęsi i czernice, pierwszy batalion. Z każdym dniem zestaw gatunkowy na pewno będzie się zmieniał!
Zapraszamy do śledzenia nowości na naszym profilu na FB :)
W treści postu pokazujemy Wam 2 filmiki ukazujące trochę biebrzańskiej przyrody i ich zmian. Pierwszy z 24.02, drugi autorstwa Pawła Świątkiewicza z 1.03.
Niespodziewanie niski poziom wody w rozlewiskach w tym roku, może sprawić, że obszar ten stanie się mniej atrakcyjny dla migrujących ptaków. W związku z tym, przelot gęsi przez Biebrzę ma prawo być w tym roku wyjątkowo krótki.
Tradycyjnie, jak co roku, pierwsze nad Biebrzę przyleciały gęgawy - jedyny nasz lęgowy gatunek gęsi. Szacuje się, że w Polsce mamy około 2000 gnieżdżących się par. Wyróżniają się "szarym" umaszczeniem, bladoróżowymi nogami, jasnym różowo-pomarańczowym dziobem, klasycznym gęganiem i najbardziej przypominają szarą gęś hodowlaną.
Liczba gęgaw w trakcie trwania przelotu w Dolinie Biebrzy jest zawsze najmniejsza w porównaniu z innymi dominującymi w tym okresie gatunkami gęsi. Średnio rocznie nad Biebrzą przelatuje tylko niewiele ponad 8000 ptaków co stanowi 3% stwierdzanych gęsi (Polakowski i in. 2011). Największe stado jakie w tym okresie można spotkać to około 600 osobników. Teoretycznie szczyt przelotu powinien przypadać na pierwszą dekadę marca, a liczebność gwałtownie maleć w trzeciej dekadzie.
W tym roku prawdopodobnie szczyt przypadł na 24-25 lutego. Udało nam się wtedy odnotować jednego dnia blisko 2000 tych ptaków, a ich liczba po tygodniu była drastycznie niższa (04.03.2015 - kilkadziesiąt ptaków).
Drugi gatunek gęsi "lecący" przez Biebrzę to gęś zbożowa. Stanowi ona około 9% wszystkich gęsi zatrzymujących się tu w trakcie migracji. Średnio stwierdza się blisko 22000 osobników. Szczyt wędrówki zazwyczaj przypada na drugą dekadę marca. Tymczasem pierwszego marca b.r. stwierdzono już około 3500 sztuk tego gatunku. Był on w absolutnej dominacji nad innymi gęsiami - stanowił ok 70% wszystkich ptaków z rodzaju Anser widzianych tego dnia na rzece (G.Grygoruk, dane z listy ornitologicznej). W dniu dzisiejszym liczba stwierdzonych ptaków była ponownie niewielka. Najprawdopodobniej ptaki wyczuły nadchodzące załamanie pogody i wcześniej ruszyły w dalszą wędrówkę. Zagadką pozostaje był to już "szczyt zbożowej" czy z kolejną falą ciepła przyleci druga, równie lub bardziej obfita fala tych gęsi.
Warto dodać, że poza gęsiami mamy też spory ruch innych gatunków ptaków - typowych dla przedwiośnia. Są między innymi łabędzie krzykliwe, liczne rożeńce i świstuny, gągoły, pojedyncze bielaczki, nurogęsi i czernice, pierwszy batalion. Z każdym dniem zestaw gatunkowy na pewno będzie się zmieniał!
Zapraszamy do śledzenia nowości na naszym profilu na FB :)
W treści postu pokazujemy Wam 2 filmiki ukazujące trochę biebrzańskiej przyrody i ich zmian. Pierwszy z 24.02, drugi autorstwa Pawła Świątkiewicza z 1.03.
czwartek, 12 lutego 2015
Wiosnę czuć w powietrzu... ? (AKTUALNOŚCI)
Dziwna zima nastała w tym roku. Lody
prawie nie spętały biegu rzeki Biebrzy, ilość dni z dużym mrozem
można było na palcach jednej ręki policzyć. W tym roku średnia
temperatura lutego z najbliższej stacji pogodowej to tylko -2 °C
,(średnia minimalna temperatura dnia: -2°C,
przy ekstremum -5°C) , a
stycznia -1°C (średnia
minimalna -1°C, przy
ekstremum temperatury minimalnej -17°C).
Dla porównania w przykładowo losowo wybranym roku 2010, średnia
temperatura lutego to -4°C
(średnia minimalna temperatura dnia -5°C,
przy ekstremum -14°C);
natomiast w styczniu były to -11°C
(średnia minimalna temperatura -12°C
przy ekstremum -27°C).
Śniegu również niewiele zalegało w terenie. Różnice są więc
olbrzymie! Nie ma się co więc dziwić, że przyroda wariuje.
![]() |
| Aktualny krajobraz biebrzański niemal jak w marcu... |
Na rozmarzniętej rzece zwiększa się różnorodność kaczek. Poza licznymi krzyżówkami można zauważyć, pojedyncze na razie, świstuny, cyraneczki, gągoły, nurogęsi... W miejscowościach da się zauważyć coraz więcej kosów czy usłyszeć pierwsze rudziki. Nieopodal Biebrzy, do bocianiej wioski w Pentowie zaleciał już pierwszy bocian na miesiąc przed regularnym terminem, a na Malcie dostrzeżono pierwszą powracającą dymówkę! Żaby moczarowe wychodzą na śnieg – kilka takich obserwacji już poczyniliśmy (pierwsze z 20.01.2015) !!
Jesteśmy ciekawi co będzie
następne...
Zapraszamy Was do nadsyłania Waszych
obserwacji i informacji na temat wszystkich sygnałów nadchodzącej
wiosny !! :)
sobota, 24 stycznia 2015
Zimowy obóz przyrodniczy; Turnus 2
Zimowy obóz przyrodniczy Turnus 2:
Kliknij na zdjęcie, by przejść do albumu z danego dnia:
Kliknij na zdjęcie, by przejść do albumu z danego dnia:
| Dzień 6 - "Dzień pierwotnego ognia" - Album |
| Dzień 5 - "Dzień sowi" - Album |
| Dzień 4 - "Dzień wilka" - Album |
| Dzień 3 - "Dzień łosia" - Album |
| Dzień 2 - "Dzień tropiciela" - Album |
| Dzień 1 - "Dzień bobra" - Album |
| Dzień 0 - "Dzień powitalny" - Album |
sobota, 17 stycznia 2015
Zimowy obóz przyrodniczy, Turnus 1
Zimowy obóz przyrodniczy Turnus 1:
Kliknij na zdjęcie, by przejść do albumu z danego dnia:
Kliknij na zdjęcie, by przejść do albumu z danego dnia:
| Dzień 6 - "Dzień pierwotnego ognia" - Album |
| Dzień 5 - "Dzień sów" - Album |
| Dzień 4 - "Dzień wilka" - Album |
| Dzień 3 - "Dzień łosia" - Album |
| Dzień 2 - "Dzień tropiciela" - Album |
| Dzień 1 - "Dzień bobra" - Album |
| Dzień 0 - "Dzień powitalny" - Album |
poniedziałek, 17 listopada 2014
Padnij na kolana - biebrzańskie królestwo porostów. (ZOOM NA PRZYRODĘ)
![]() |
| Ramalina sp. i 50 groszy. |
![]() |
| Cladonia stellaris, Fot. Paulina Wietrzyk |
![]() |
| Cladonia stellaris, Fot. Paulina Wietrzyk |
![]() |
| Cladonia stellaris, Fot. Paulina Wietrzyk |
Szukając tego urzekającego gatunku na niżu polskim warto nie tylko zajrzeć na wydmy czy do boru chrobotkowego, czasem podobno spotykany jest on również w borze bagiennym i na torfowisku wysokim.
Autor: Paulina Wietrzyk
czwartek, 13 listopada 2014
Tchórzycie przed deszczem? (RELACJE Z WYPRAW)
![]() |
| Bóbr przy kolacji, Fot. P. Wietrzyk |
Ostatnie dni dały nam wiele okazji do bliskich spotkań ze zwierzakami. Obserwacje te były owocne właśnie dzięki listopadowym, mniej lubianym przez wszystkich, warunkom pogodowym: mżawce, sporemu zachmurzeniu i zamgleniu. W takie dni zwierzęta, zamiast ograniczać swą aktywność do godzin porannych oraz wieczornych, rozkładają ją równomiernie na niemal cały dzień. Właśnie dzięki półmrokowi i zamgleniu!!! A dla nas - obserwatorów, to bardzo dobra wiadomość!
![]() |
| Tchórz przy posiłku, Fot. P. Wietrzyk (z dn. 10.11.2014) |
![]() |
| Norka amerykańska, Fot. P. Świątkiewicz (Archiwum) |
W ich sąsiedztwie zaczął pojawiać
się tchórz – ten skryty przeważnie drapieżnik, wbrew swojej nazwie przez dwie noce
regularnie wychodził nam na spotkanie i mało tchórzliwie szukał
pożywienia. Jego ofiarami stały się żaby zamieszkujące ciek. W
trakcie jednego z seansów schrupał (dosłownie) 5 żab, które
z pasją wyjmował z wody jedną po drugiej. Mimo, że płazy nie są najbardziej pożywne - trudno by było nie skorzystać z obfitości stołówki, jaką stworzyła im aura na wespół z bobrami. Suchy rok sprawił bowiem, że wodę mamy jedynie w miejscach, gdzie bobry (aktywnie pogłębiając kanały) dokopują się do poziomu wody gruntowej. Łagodna pogoda zapewniła natomiast przedłużenie aktywności płazów na listopad. Nie dziwimy się więc, że oprócz tchórza, w tej stołówce regularnie (niemal codziennie) spotykamy też jenoty i norkę amerykańską.
Przyroda udowodniła, że nawet pochmurny listopadowy czas może przynieść ciekawe obserwacje i niezapomniane wrażenia!
![]() |
| Jenot, Fot. P. Świątkiewicz (Archiwum) |
Subskrybuj:
Posty (Atom)


_Default-2.jpg)
_Default-2.jpg)
_Default-2.jpg)
_Default-2.jpg)



